Spotkanie na ulicy

Data: 2010-01-29 13:16:50
Spotkanie na ulicy
Trwałe łączyć ludzi ze sobą, odbudować więzi, sprawić, byśmy ponownie otworzyli się na drugiego człowieka – nie anonimowego potrzebującego w telewizji, ale sąsiada zza ściany czy starszą panią, którą codziennie mijamy w drodze do pracy - to założenia SZLACHETNEJ PACZKI.
'Pracuję w okolicy, gdzie mieszka dużo ubogich ludzi. Mogę powiedzieć, że jestem oswojona z pewnymi widokami: ludzie zaniedbani, smutni, czasem również agresywni. Jednak człowiek, którego pewnego dnia zauważyłam, zdecydowanie się wyróżniał. Szedł o kulach, bardzo nisko pochylony, nogi mu się wyginały. Naprawdę, przykro mi było patrzeć na niego, bo przecież chodzenie w taki sposób musi być bardzo męczące i obciążające dla innych części ciała. Bardzo chciałam do niego podejść, byłam ciekawa, co się stało w jego życiu, jakie ciężary losu dźwiga na swoich barkach. Nie miałam jednak odwagi – przecież jestem dla niego obcą osobą.

Pomyślałam więc, że gdy zacznie się SZLACHETNA PACZKA będę miała powód, żeby go zagadnąć, o ile znów go zobaczę na ulicy… Tak się stało. Zauważyliśmy go wraz z moim mężem i po krótkiej informacji o akcji, umówiliśmy się na wywiad. Cieszę się, bo w tym roku moja rodzina włączyła się też w wolontariat: oprócz męża jeszcze dwoje starszych dzieci. 

Historia pana Jerzego to zmaganie się ze stwardnieniem rozsianym – nieuleczalną, postępującą od 30 lat chorobą, która uniemożliwia mu normalne chodzenie, codzienne funkcjonowanie. A było tak:  najpierw objawy, badania, diagnoza, a potem trudne myśli młodego człowieka: jak będę żył, co z nauką, pracą, co z marzeniami. Życie rodzinne też się pokomplikowało. Wielokrotnie proponowano panu Jerzemu zamieszkanie w domu opieki, ale on się boi. W jego mieście dom, w którym miałby mieszkać jest w remoncie, a do innego nie chce jechać. „Dopóki będę mógł, będę chodził o własnych siłach” – mówi. I chodzi, ciężko mu, ale chodzi… Broni się przed tym, aby usiąść na wózku inwalidzkim. Jakie to wszystko smutne.



Nie jest najgorsze to, że ktoś cierpi, bo tego nie unikniemy, ale straszne jest, gdy to cierpienie przeżywa się w samotności. W SZLACHETNEJ PACZCE towarzyszymy innym w ich biedzie i bezradności. To powiększa krąg ludzi wokół nas o tych, którym niesiemy pomoc, poszerza nasz świat. Uczymy się empatii, współczucia, rozmowy o trudnych losach. Nasz charakter się kształtuje, odechciewa się nam narzekać, staramy się dostrzegamy wartość w drobiazgach. Z niektórymi rodzinami dalej będziemy mieli kontakt, nawet po zakończeniu akcji.'

Ewa Leszczyńska


SZLACHETNA PACZKA to akcja ogólnopolska, ale przede wszystkim jest organizowana lokalnie – wolontariuszami stają się mieszkańcy danej okolicy, którzy rodzin potrzebujących poszukują w swoim najbliższym otoczeniu. W ten sposób najłatwiej jest pomagać, bo własne środowisko jest nam najlepiej znane. Dzięki temu ludzie zbliżają się do siebie, przestają być anonimowi, potrzebujący nie są już sami.


Działanie lokalne to standard Stowarzyszenia WIOSNA – wychodzimy z założenia, że właśnie w taki sposób można wprowadzić widoczne i skuteczne zmiany, na których skorzystają wszyscy. Chcemy trwałe łączyć ludzi ze sobą, odbudować więzi, sprawić, byśmy ponownie otworzyli się na drugiego człowieka – nie anonimowego potrzebującego w telewizji, ale sąsiada zza ściany czy starszą panią, którą codziennie mijamy w drodze do pracy.

 

ZOBACZ, JAK MOŻESZ POMÓC! TAK WIELE ZALEZY OD CIEBIE...

 

Powrót do artykułu >>

Aby komentować, musisz być zalogowanym. Zaloguj się
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany

Sponsorzy

Partnerzy

Patroni medialni